poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Rozdział 3

   Leżałam w łóżku, była pochmurna noc. Księżyc świecił przebijając się ledwo przez obłoki. Policjant odwiózł mnie do organizatorów obozu, zanim pojechał minęła jakaś godzina. 
Mimo, że czułam się nie gotowa na spotkanie z moim byłym chłopakiem postanowiłam zostać tutaj całe lato. 


    Przekręcałam się z boku na bok, ale sen nadal po mnie nie przychodził. Wilk, którego zobaczyłam za drzewami na polanie nie dawał mi spokoju. Przekazał mi w jednym spojrzeniu tyle emocji. Widziałam w nim strach, ból, współczucie...
   Nagle coś uderzyło w drzwi mojego pokoju wyrywając mnie z myśli. Zerwałam się z łóżka zaniepokojona, po chwili usłyszałam śmiech i głośne rozmowy nastolatków z pokoju naprzeciwko. Oparłam się o chłodną ścianę. 
Nie ma mowy, nie zasnę. -  pomyślałam. 
Coś mnie tchnęło i podeszłam do okna, by przyjrzeć się gwiazdom. Noc była piękna, mimo że chmury przykrywały większość nieba. Zaraz będzie północ, zgasną światła, a my zostaniemy tutaj sami w głębi lasu...
     Usiadłam na parapecie oglądając wędrówkę Księżyca, co chwilę coś go zasłaniało. Chmury zalśniły, oświetlone miejsce wyglądało jak jasna plama na czarnym papierze. 
Światła zgasły razem z moim odbiciem na szybie.
    Bujałam się do przodu i do tyłu trzymając klamkę okna.Upadek z tej wysokości na pewno by bolał - było to trzecie piętro. Trzecie piętro na pięć. 
 A jednak bawiłam się starając zapomnieć że od lotu dzieli mnie szyba. Wpatrywałam się w plamę na niebie przybliżając twarz do zimnego szkła. Ciągle czułam że coś mnie dzieli, ale w żyłach pulsowała mi adrenalina. Otworzyłam oczy nadal patrząc w niebo gdy poczułam na swojej skórze chłodny wiatr. Okno, szyba, rama i klamka zniknęły. Nie było nic. 
   Trzask łamanych drzwi przeraźliwe wbił mi się do głowy. Wyrwał mnie z zamyślenia oraz kilka innych osób. Dziewczyna miała długie blond włosy, które fruwały w powietrzu po tym jak potraktowała drzwi z kopa. 
 - Zamiast nóg mogłaś użyć klamki, idiotko. - Krzyknął ktoś z końca korytarza. 
Blondynka bez słowa weszła do pokoju dźwigając drzwi, by zasłonić nimi wnętrze pomieszczenia. Spojrzałam na okno, które wróciło na swoje miejsce i przez chwilę zobaczyłam jak ktoś przemyka do domku obok naszego bloku. Przez myśl mi przeszło jacy ludzie mieszkali tam w zeszłym roku. 
Mnie i Lowella namawiali do brania kolorowych tabletek w zamian za pieniądze. Oczywiście nigdy się nie zgodziliśmy. Nie chodziło o pieniądze, chodziło o coś więcej, co trzeba było sobie wywalczyć. Chodziło o szacunek do siebie. Jeśli szanujesz siebie, inni szanują ciebie - proste. 
  Dziewczyna patrzyła na mnie przez chwilę. Zauważyłam, że pod drzwiami były papierki, które ona przyniosła. 
 - Często Ci się zdarza? - zapytałam. 
- Nie, zwykle nad sobą panuję.- mruknęła. - Jestem Jess
Wstałam, by uściskać jej dłoń, po czym usiadłam na swoim łóżku. 

  Spojrzałam jeszcze raz na drzwi, wnętrze było już zakryte i światło dochodziło tylko przez szpary po bokach. 
Zaśmiałam się i stwierdziłam że Jess przyjęła to z ulgą. 
- Masz zamiar coś jeszcze nabroić czy możemy już iść spać?- zapytałam uśmiechając się.
- Jestem już zmęczona, idziemy spać. - odwzajemniła uśmiech - Ciężki dzień?
- Tak 
   Ułożyłam się wygodnie na swoim łóżku, w pokoju były tylko dwa, więc miałam nadzieję, że Jess jest już ostatnią osobą z którą będę musiała go dzielić. 
  Gdy powoli zasypiałam odezwała się:
- A ty? 
- Co ja?
- Jak masz na imię? 
Chwila ciszy. 
 - Alice - Dobranoc.






------
Hej :)
Dzisiaj na szybko trzeci rozdział. Nic specjalnego, następnym razem dostaniecie coś więcej. :)
I jeszcze może tak na szybko dam Was ciekawostkę, którą znalazłam w sieci.
 
"LOWELL: angielskie nazwisko (też imię) od staronormandzkiego Louvel ("mały wilk")."
Zanim poznacie bliżej byłego Alice, a na pewno będzie trochę o nim:)
LINK DO STRONY   <-- Tutaj możecie sprawdzić sobie słowniczek, bardzo ciekawe. Na pewno jak będę pisać kolejne opowiadania będę z tego korzystać.
Miłego dnia.:*

Miszi Mau.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz