wtorek, 8 września 2015

Rozdział 8

(Parę dni później...)


 - Michael, zatrzymajmy się tu...- Ledwie wydyszałam zalana potem. 
  Była ciemna, mroczna noc. Przerażało mnie, że zaraz wstanie świt. Nie jedliśmy za wiele, a właściwie nic. Jedzenia było coraz mniej, a szliśmy coraz dłużej i dalej. I chyba krążyliśmy wokoło, bo wszystko wydawało się identyczne. Z jednej strony czułam nadzieję, że może wrócimy stąd szybciej do obozu. A z drugiej strony chciałam uciekać jak najdalej. Tak jak wtedy, kiedy rok temu uciekałam przez ten las. Taka była moja reakcja - ucieczka. Nikt o nic mnie dotąd nie pytał. Bo jednego dnia byłam, a drugiego nie. Czy to oznaczało, że jeśli ktoś zginie z jednostki nie wzbudza zainteresowania innych?
Booże, co ja podpisywałam? Na co się godziłam składając swój podpis na kartkach z regulaminem? Miałam tysiące myśli w głowie, wszystkie były dla mnie równie ważne. Zaczęłam mieć wątpliwości, że nieuważnie przeczytałam zbiór punktów ściśle ustalonych przez organizatorów. 
- Okej, tutaj rozbijamy obóz i pewnie zostaniemy na dwa lub trzy dni.- Zawołała Elize wskazując polanę już rzadziej otoczoną drzewami niż poprzednia. 
- Jeszcze jedno, to jest miejsce spotkań wszystkich czterech grup.- Dodał Michael ciszej, ale tak żebyśmy słyszeli. 
   Na tę wiadomość znieruchomiałam. Opiekunowie rozdzielali obowiązki na jutro rano, jednak nie mogłam skupić swojej uwagi na ich słowach. Słyszałam tylko "..miejsce spotkań wszystkich czterech grup..". 
Czterech grup. 
Mieliśmy się poznać. 
   Idealny czas na wykonanie mojego zadania powierzonego przez Lowella? Zaplanował to. Nie wierzę. Dałam się tak potraktować...
 Odruchowo spojrzałam na niego i ten uśmiech, niby przelotny, miły, słodki i uśmiech który tak bardzo kiedyś kochałam. Ten uśmiech na mnie czekał. Czuł aż na niego zerknę. Teraz nie miał wróżyć pozytywnemu zakończeniu. Wtedy, czyli rok temu, też nie miał mu wróżyć, ale ja chyba byłam zbyt zaślepiona zobaczyć to co naprawdę mi pokazywał. 
  Musiałam mieć szybki plan jak uratować Nellie. Widziałam do czego jest zdolny, to zwykła bestia. Bez uczuć. 


-----
Miszi Mau.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz